Mój "ulubiony" trening dziś... Chest & Back - mordęga na drążku i military push-ups i diamond push-ups.
Mimo tego twardo przystąpiłem do treningu, odczuwając wczesnym popołudniem mocny ból lewego barku, który ustał później.
Okazało się że nie było dzisiaj tak źle, i poprawiłem swoje wyniki.
Nie tylko w stosunku do ubiegłego tygodnia, ale także wobec pierwszego treningu. Co prawda wtedy miałem większy ciężar ale powtórzeniami przebiłem tamte wyniki, a niektóre najmniej wyrównałem.
Widać progress.
Coś sobie jednak zrobiłem w bark, albo po tych nartach wychodzą jakieś naciągnięcia mięśni i po treningu zaczął mnie mocniej niż wcześniej boleć ale tym razem prawy bark.
Pisałem w piątek że udało mi się podciągnąć podchwytem, dzisiaj kolejny progress, co prawda nie powtórzyłem wyczynu z piątku ale podciągnąłem się raz samodzielnie, szerokim nachwytem! A to już dla mnie coś!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz