Dzisiejszego dnia nie mogę zaliczyć do udanych niestety.
Zaczęło się od skuchy na 4 kawałki czekolady mlecznej z orzechami... :(. Tak dobrze mi szło, częstowali mnie wczoraj słodyczami i skusiłem się tylko na suszone owoce (rodzynki i żurawina), w domu cukierków moc na wyciągnięcie ręki, w czwartek chipsy i popcorn, i tylko dwoma garściami popcornu się złamałem a dzisiaj taki klops. I do tego te jajka z majonezem na śniadanie - sam tłuszcz. Nie było go dużo ale zawsze coś.
A sam trening też nie wyglądał najlepiej, ale to z racji wysokiego połysku parkietu w domu. Trening bardziej skupiał się na utrzymywaniu przeze mnie równowagi i walki o to aby dostawienie nogi nie skończyło się ślizgiem pod choinkę w salonie.Nic nie pomagało, żadne drobne środki zaradcze - może skarpety z ABS na przyszłość by pomogły?? Ale ile ja tutaj będę ćwiczył. Wczoraj ćwiczenia były statyczne i nie wyglądało to najgorzej, ale dzisiaj to była tragedia.
Na pocieszenie i pozytywne zakończenie treningu, udało mi się wrócić do pełnego wypełnienia Ab Ripera, teraz tylko muszę się skupić na zmuszeniu nóg do wyprostu i walczyć o 100% jakość wszystkich powtórzeń.
Póki co do usłyszenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz