No i kolejny trening minął wczoraj bez większych problemów. Uda oczywiście podczas wykroków "Mary Katherine Lunges", chciało wyrwać i mięśnie trzepało, trzęsąc całym organizmem, ale udało mi się trening wykonać na 80% razem z pozostałymi.
Problemem największym pozostaje chyba bieganie wokół przeszkody - tutaj już organizm mam wymęczony że nogi się plączą. Ale za to na pocieszenie nie pomieszałem się z okraczaniem stołka, co w ubiegłym tygodniu było nie lada treningiem intelektualnym i skupiającym się na tym która noga w którą stronę teraz - co nie zawsze wychodziło.
No i jeszcze jedno z ostatnich ćwiczeń sportowych - wyrzuty piłki baseballowej i łapanie jej - to chyba tylko amerykanie umieją wykonać, bo z kim bym nie rozmawiał i kogo nie prowokował do ich wykonanie, to sprawia mu to problem natury koordynacyjno-ruchowej.
Lecimy dalej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz