No i dzisiaj nie było tak kolorowo jak się spodziewałem. Postanowiłem się nie szarpać żeby uniknąć znów takich kosmicznych zakwasów i zredukowałem ciężarki do 7,5 kg zamiast 10 jak tydzień temu.
Mimo tego, efekty nie były satysfakcjonujące i niemal każde ćwiczenie miało mniej powtórzeń - a pompki to już w ogóle tragedia!
Z Ab Riperem było podobnie, nie miałem na niego totalnie siły. Chciałem już odpuszczać ale przypomniałem sobie że muszę bo w końcu jestem twardy. W połowie ćwiczeń znowu przyszła mnie taka ochota, ale zagryzłem zęby i wytrwałem do końca spadając z niektórymi ćwiczeniami do 20 powtórzeń.
Może to dzisiejsze osłabienie jest wynikiem braku energii. Dzisiaj nie zjadłem za dużo - na śniadanie jajecznicę z 2 jaj na szynce, później jogurt waniliowy Danio i dwie pyzy-parówki, na pseudo-obiad na godzinę przed treningiem. Następnym razem postaram się jeść więcej przed treningami.
Wrzucam mały wykresik, przedstawiający moje postępy w powtórzeniach, albo i ich braki jak dzisiaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz