Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w sobotę nie dałem rady zrealizować Kenpo X, z racji wyjazdu na narty. Ale dwa dni szusowania po stoku z pewnością nadrobiło tą stratę. Wczoraj natomiast, w niedziele stretching okazał się zbawieniem po szaleństwach na stoku.
Dzisiaj wieczorem mój znienawidzony najbardziej trening na klate i plecy.
Ale, jak mówi Tom...
You hate it but you love it!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz