wtorek, 3 stycznia 2012

Day 02. - Plyometrics

Nie było tak kolorowo jak by się mogło komuś podskakiwanie wydawać. Trening wyczerpujący podobnie jak wczorajszy- koszulka nasiąkła potem jeszcze bardziej jak wczoraj.
To mnie trochę bardziej motywuje bo widzę że organizm walczy a to przynosi efekty.
Jeżeli chodzi o wczorajszy trening i jego konsekwencje, to przez cały dzień odczuwam ściąganie mięśni klatki. Nie mogę zbytnio się wyprostować swobodnie i ściągnąć łopatek, ale wieczorem już to nie było tak odczuwalne. Bardziej mnie martwią bóle z okolic przyczepów bicepsów przy łokciach. W wolnych chwilach starałem się je rozmasować ale bolą przy wyproście rąk.
Jutro spodziewam się postawy iście tenisowej - trener z wf-u byłby zadowolony - na miękkich nogach, gotowy do skoku. Tylko nie wiem czy ten skok tak szybko jutro miałby nastapić.

Póki co muszę się rozejrzeć za jakimś izotonikiem i kupić blender/mikser/malakser - będę mógł sam sobie zrobić  pożywne koktajle, a przy okazji dziewczyna ucieszy się że w końcu zrozumiałem że przydałby się nam mikser:).

Muszę pomyśleć i przestawić sobie troszkę trening pod koniec tygodnia - bo w nadchodzący długi weekend nie będę miał w piątek hantli. Planuje przestawić czwartkowy trening z piątkowym przy jednoczesnym zachowaniu AbRipera w piątek. Ale może wpadnę na lepszy pomysł.
Do usłyszenia jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz