Dzisiaj trochę dobrych wiadomości.
Wracamy do treningu znów po 3-dniowej przerwie, więc nastawienie kiepskie i zapał do treningu marny. Ale startujemy i do pierwszej przerwy, 4 pompki więcej, 2 military push-ups więcej i co mnie najbardziej ucieszyło - 3 PODCIĄGNIĘCIA podchwytem bez podparcia!!! i potem jeszcze 7 z krzesełkiem, więc wychodzi że o te 3 bez podparcia więcej jak ostatnio.
Napędzony osiągnięciem, lecimy dalej, 5 szerokich pompek więcej - myślę co jest? Taka forma? Nażarłem się czegoś czy jak?, podciągnięcia nachwytem i znów 2 bez podparcia! Niestety na tym się skończyło moje dzisiejsze kozakowanie z podciągnięciami, ale jak na dzisiejszy dzień 5 podciągnięć samodzielnych zrobiło na mnie wrażenie. Lecimy dalej i znów 2 powtórzenia więcej przy pompkach w opadzie i większy ciężar w pozostałych ćwiczeniach na tym samym poziomie powtórzeń.
Kolejna przerwa i wyrównujemy liczbę diamond push-ups z ostatniego treningu I fazy. Później było już gorzej. Liczba powtórzeń z ciężarami spadła o 2-5 ale ciągle z większym o 2,5kg ciężarem. Pompki generalnie w górę. Podciągnięcia spadły o 2 powtórzenia.
Podczas treningu zauważyłem także że rękawek przy koszulce stał się przyciasnawy. Jak mi ramiona spuchły to niemal wypełniał rekaw! Kolejny powód do dumy dzisiaj.
A teraz pora na zdjęcia etapowe i wyciągnięcie wniosków. Pierwsze co się rzuca to, znów się opaliłem! Mimo że zdjęcia robione z tą samą ekspozycją, ciągle mam ciemniejszą skórę. Aż boję się pomyśleć co będzie za miesiąc.
Z porównań figury widzę że nieco zapadł mi się brzuch do środka, co widać na bocznym ujęciu. Na rzucie z przodu i z tyłu z kolei widać że nieco mi się wyrównała talia oraz sutki opadły. Także brzuch mi trochę się zwęził. No i barki nieco masywniejsze ale nie ma czym się zachwycać, raczej trzeba się na tym skupić żeby to zobaczyć.
Czas wyciskać z 3 fazy ile się da. Do pieca dorzucamy jeszcze bieganie. Chciałbym tygodniowo przebiegać 10-15km. Zobaczymy jak to wyjdzie. Plan ambitny.
Bring It!
Edit.
Zapomniałem jeszcze napisać, że Ab Riper był dzisiaj bardzo oporny, z trudem dotrwałem do końca, ale dotrwałem.

Chyba trochę dieta szwankuje?
OdpowiedzUsuńMoja dieta nie jest rygorystyczna i zorganizowana. Staram się zwracać uwagę na to co jem i dzięki kalkulacjom prowadzonym wcześniej przez miesiąc wiem jak wygląda mniej-więcej rozkład wartości odżywczych tego co jem. Staram się utrzymywać poziom do 1600kcal, ale powroty do domu i obiadki rodzinne przygotowywane przez Babcię burzą wszystko. Weekendami jedyne co mi pozostaje to ograniczenie ilości takich posiłków do dwóch. Nie da się odmówić, nie ze względu na brak asertywności ale przez wiek babci i szacunek do niej.
OdpowiedzUsuńWiem coś o domowych obiadkach:) To chociaż postaraj się jeść mniejsze porcje, albo obetnij węglowodany z innych posiłków w ciągu dnia, ale nie z tego po treningu. Nie wiem czy czytałeś mojego bloga? jeśli nie to zapraszam www.back-to-form.blogspot.com Powodzenia i wytrwałości życzę:)
OdpowiedzUsuńWiem o tym, staram się jeść mniej i rezygnować z niektórych składników obiadów ;).
OdpowiedzUsuńPewnie że bloga czytałem, regualarnie tam zaglądam.
http://p90x.alltomake.com/?p=462
OdpowiedzUsuńTak się promuję - zdjęcia po dwóch miechach. Gdybym nie zrobił początkowych fot, to cały czas bym twierdził, że nie ma efektów. Andrzej - końcówkę ciśniemy na maksa!
Siemanko :) Jak mówiłem tak zrobiłem i zaczłem swojego bloga :) Zapraszam do odwiedzania :) Bring It Bring It :D
OdpowiedzUsuń