No mój ulubiony tening. Ten najbardziej hardcorowy z całego programu. Tak się upociłem że przedramiona miałem mokre od nadgarstków po same łokcie.
Znów jedziemy z powtórzeniami było różnie raz w górę raz w dół. Ale raczej w tą lepszą stronę. No i świerszcz (chaturanga) już mi nie straszna! Mam na to patent i schodzę nisko że z zadarta głowa do góry lekko dotykam brodą ziemi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz