Wczoraj koleżanka się obroniła jako ostatnia z naszego grona i zaraz po pracy poszliśmy na piwko. Wróciłem i zabrałem się za trening. Dawałem z siebie wszystko ale piwo nie jest najlepszym izotonikiem.
Wieczorem jeszcze wyjście na dalszą imprezę, gdzie z Wojtkiem porównaliśmy swoje osiągnięcia. Wyrzucił mi że przy ćwiczeniach z ciężarami za dużo sobie powrzucałem na gryf.
Sam trening dowalony na maxa. Myślałem momentami że zwrócę, dlatego odpuściłem sobie Ab Ripera. Powtórzenia w górę, ale z podciągnięciami gorzej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz