Dzisiaj ładna pogoda we Wrocławiu, więc z Wojtkiem umówiliśmy się na bieganie.
Mieliśmy przyłożyć do pieca i przebiec 10km, ale wczorajsza alkoholizacja tak negatywnie wpłynęła na organizm że rano zakładałem maksymalnie 5 km możliwości do przebiegnięcia.
Wystartowaliśmy i przebiegliśmy jedno kółko 5 km i ciągnąc go dalej dobiliśmy do 7,5 km. Chciałem jeszcze go namówić do dalszego biegu i znęcenia się nad tymi 10km zakładanymi wcześniej ale spasował i na ostatnim 500m sprincie się zakończyło.
Ok. 50 minut biegu i do tego za 3 godzinki Kenpo, którego też nie odpuszczałem. Dzisiejszy dzień był owocny w spalone kalorie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz