No i deszczowa pogoda nie pozwoliła na bieganie i wykonanie zakładanego planu.
Po dokładnym rozmasowaniu kolana, tak aby jak najmniej je obciążyć i żeby się nie mściło, przystąpiłem do pominiętego wczoraj treningu.
Największy sukces i zadowolenie przyniosły podciągnięcia. W sumie podczas całego treningu podciągnąłem się aż 17 razy bez podparcia! Maksymalnie po 3 razy wąskim chwytem - każdym, a w ostatnim switch grip pull-ups, było to aż 6 razy!
Jestem z siebie dumny i tak jak pisze Wojtek ciśniemy ostatniąfazę na maksa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz